Czerwone Sombrero

sombrero_01

We Wrocławiu nie ma zbyt dużego wyboru restauracji z kuchnią meksykańską. My mamy swój typ, jednak każdy nowy lokal witamy z szeroko otwartymi ramionami i biegniemy tam na meksykańską ucztę. Nie inaczej było z Czerwonym Sombrero. Zupełnie przeoczyliśmy to miejsce na mapie Wrocławia, ale niedawno to nadrobiliśmy. Czerwone Sombrero mieści się w Galerii Handlowej Sky Tower, jednak wejść do niego można tylko z zewnątrz. Wystrój lokalu niestety nie przypadł nam do gustu. Ściany pokryte kolorowymi, pstrokatymi malowidłami, ostre kolory, całość sprawia dość krzykliwe wrażenie. Całość wygląda trochę jak sala przedszkolna, z kolorowymi krzesełkami i obrazkami na ścianach. Wybraliśmy jeden ze stolików przy oknie i zajrzeliśmy do karty. W ładnie wykonanym menu znajduje się wiele pozycji, więc nie mieliśmy problemu z wyborem. Nie spodziewaliśmy się tylko, że nie będzie to kuchnia meksykańska, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni.

sombrero_02

Na początek zamówiliśmy bezalkoholowe drinki zachwalane przez kelnerkę. Ja wybrałam Virgin Mohito (12 PLN), które nie zawierało w sobie sztucznych syropów i to je uratowało, jednak Pan Łasuch nie trafił już tak dobrze. Dał się namówić na autorskiego drinka kelnerki (12 PLN) i dostał napój w morskim kolorze, barwiony sztucznym syropem, z kawałkami mięty w środku. Drinka wypił, ale nie był nim specjalnie zachwycony.

sombrero_03

Po dłuższej chwili oczekiwania, na stół trafiło zamówione przeze mnie danie – Enchiladas chilli con carne (24,90 PLN) czyli trzy tortille kukurydziane faszerowane chilli con carne, zapiekane z ostrym sosem i serem, serwowane na gorącej patelni z sałatką. W karcie oznaczone było jako danie ostre, jednak ostrości w nim nie wyczułam. Według kucharza w Czerwonym Sombrero chilli con carne składa się tylko z ledwo przyprawionego mięsa z odrobiną sosu pomidorowego, bez żadnych warzyw, dodatków, jedynie z zapieczonym na wierzchu serem. Danie było sycące, jednak wyjątkowo mdłe, do tego sałatka składająca się z kilku listków sałaty z dressingiem. Nie tego się spodziewałam.

sombrero_04

Pan Łasuch trafił niewiele lepiej. Jego Echiladas de cerdo (23,90 PLN), czyli trzy tortille kukurydziane faszerowane grillowana polędwiczką, papryką i czerwoną cebulą, zapiekane z salsą ranchera i serem, serwowane na gorącej patelni z sałatką również nie miały wyraźnego smaku (a miały być ostre!). Do tego Pan Łasuch przeżył rozczarowanie już na etapie zamawiania, gdyż chciał aby każda z tortilli była nadziewana czymś innym (w karcie był spory wybór), ale usłyszał od zdziwionej kelnerki, że u nich w lokalu nie jest to możliwe. Cóż, następnym razem wrócimy do restauracji, która nie ma z tym problemów.

sombrero_05

Na pocieszenie zamówił więc dodatkową tortillę (2,50 PLN) i to było gwoździem do trumny, gdyż dodatkowa tortilla w rozumieniu tej restauracji, to sucha tortilla w osobnym koszyczku. Ta sucha tortilla pokazała nam jednak, że w tym lokalu raczej nie smaży się tortilli od podstaw – konsystencja, smak i zapach podanego nam placka były identyczne jak tych gotowych kupowanych w sklepach.

sombrero_06

Sałatka podana do dania była taka sama jak moja – czyli kilka listków sałaty z dressingiem.

sombrero_07

Początkowo planowaliśmy jeszcze zjedzenie deseru, jednak dania były tak sycące, że odpuściliśmy. Za całość zapłaciliśmy 75,30 PLN. Po przetestowaniu Czerwonego Sombrero raczej tam nie wrócimy, dobrze znane nam restauracje meksykańskie w okolicach Rynku są bliższe naszym kubkom smakowym.

Czerwone Sombrero
ul. Powstańców Śląskich 95, Wrocław
http://www.czerwone-sombrero.pl/
http://www.facebook.com/restauracjameksykanska

13 komentarzy

  • Magda

    Rzeczywiście – tragedia. Pewnie na pytanie o dodatkową tortillę kelnerka odpowiedziała: -„chwileczkę, zapytam szefa/kucharza”? Uwielbiam to. Jaką meksykańską restaurację polecacie? Mexicanę? :)

    • Dodatkowa tortilla była w karcie, ale myśleliśmy, że będzie miała jakieś wnętrze. Znacznie lepiej jest naszym zdaniem w Mexico Barze, gdzie do smaczniejszej tortilli otrzymujemy ryż i sosy. A za dodatkowe kilka złotych można domówić dodatkową pełną tortillę.

  • Sylwia Kogut

    Dobrze wiedzieć. Zastanawiałam się nad odwiedzeniem tego miejsca, ale zwykle do Sky Tower nie jest mi po drodze. Teraz przynajmniej wiem, że nie muszę się tam specjalnie wybierać, bo i tak nie ma na co. ;)

  • Dorota

    jadłam tam jakoś 1,5 roku temu (zaraz po otwarciu galerii Sky Tower), nie było ani smacznie ani meksykańsko ;)

  • Karolina Wójtowicz

    W Mexico Barze jest dużo lepiej :)

  • Również źle wspominam wizytę w tym miejscu.

  • Marko

    Dla mnie – początkowe dania (zaraz po otwarciu lokalu) były 10x lepsze niż obecnie. Raz, były smaczniejsze i lepiej doprawione i dwa, wydaje mi się że były jak by większe. Niestety ceny lekko zniechęcaja ale jak by to jeszcze smak jedzenia był tego wart to było by to pół biedy. No i lokal początkowo biały i dość surowy dużo mi bardziej odpowiadał niż to co teraz jest… Niestety – kogoś tu poniosło w złym kierunku i próbuje zmieniać coś – co się nie udaje i idzie w złym kierunku, nie przyciągając klientów tym co najważniejsze – jedzeniem.

  • Kinga

    również nie polecam – dania niesmaczne i mało doprawione.

  • Magdalena Maria Michalak

    Lokal zamknięty na remament już się ponownie nie otworzył :P Także wraz ze spadkiem jakości, jakoś nie udało im się utrzymać na rynku.

  • M

    Muszę się wtrącić. Zwiedzając restauracje, kawiarnie itp. oraz zakładając blog, na którym opisuje się doznania warto wiedzieć, że o daniu mówi/pisze się sycące, a o najedzonym człowieku syty :)

    • Na szczęście mamy świetnych korektorów w osobach naszych komentatorów, którzy wyłapują wszystkie błędy językowe. Dzięki, już poprawione ;)

  • Żaneta Jarząbek

    Może nie w czas, ale akurat trafiłam na Waszego fajnego bloga (szkoda, że już nic nie piszecie) i nie mogę nie wtrącić słowa w temacie, bo spotkała mnie tam niezła przygoda…wybrałam się tam z siostrą jakiś miesiąc po otwarciu. Nie byłyśmy bardzo głodne i dosyć się śpieszyłyśmy, więc żeby zabić lekki głód ja zamówiłam zupę krem pomidorowy- nie pamiętam czy było to nazwane gazpacho- pewnie tak. Siostra jakąś tortillę z nadzieniem. Było to dawno więc szczegółów nie pamiętam z wyjątkiem jednego. W zupie znalazłam kawałki szkła!!! Jakby stłuczonej porcelany WTF! Kelnerka nie uwierzyła- ale przy niej wygrzebałam kolejny….zupkę zabrano- odmówiłam kolejnej, dostałyśmy koszyk tłustych nachosów gratis….w ramach przeprosin- ale to było szkło! No nie wiem- dla mnie- Masakra. Już tam nie wróciłam, siostra też.