La Fée Verte

fee_01

Całkiem niedawno znajomi donieśli nam, że we Wrocławiu otworzyła się nowa francuska restauracja. Poszliśmy tam zupełnie w ciemno, nie sprawdzając wcześniej menu i nie nastawiając się na nic szczególnego. Jakże miłe było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że właścicielami La Fée Verte są dwaj Francuzi, znani nam z Le Bistrot Parisien. La Fée Verte otworzyła się parę dni przed naszym przyjściem i wewnątrz odbywały się jeszcze ostatnie poprawki wystroju, a na jednej ze ścian powstawał portret Zielonej Wróżki, od której lokal wziął swoją nazwę. Sam wystój lokalu jest oszczędny. W niewielkim wnętrzu sprytnie wybudowana antresola pozwoliła na umieszczenie kilku stolików więcej. W dolnej części można wybrać stolik z krzesłami lub miękką kanapę.
Tym razem na obiad wybraliśmy się większą grupą. Byliśmy głodni, ale przede wszystkim bardzo spragnieni, więc na wstępie zdecydowaliśmy się na lemoniadę z naturalnym syropem – cytrynową, pomarańczową, z kwiatu bzu i miętową (6 PLN).

fee_02

Po przejrzeniu karty, zdecydowaliśmy się z Panią Łasuchową posiłek zacząć od zup. Ja wybrałem domową francuską zupę cebulową na białym winie z grzankami, zapiekaną z serem (12 PLN), która okazała się całkiem smaczne i aromatyczna, jednakże zdarzało mi się smakować lepsze zupy cebulowe.

fee_03

Pani Łasuchowa wybrała zupę krem z dyni ze śmietaną, podawaną z bagietką, na wierzchu oprószoną słonecznikiem (10 PLN). Zdziwił ją bardzo jasny kolor zupy, jednak w smaku była bez zarzutu.

fee_04

Towarzysząca nam znajoma zamówiła naleśnika Aubergines z francuskim serem kozim, grillowanym bakłażanem i suszonymi pomidorami (15 PLN) i była bardzo zadowolona ze swojego wyboru, jak nam oznajmiła naleśnik był bardzo smaczny, idealnie skomponowany smakowo i naprawdę godny polecenia.

fee_05

Dla takiego Łasucha jak ja, sama zupa to za mało, więc na stół trafił także stek wołowy podany z masłem czosnkowo – ziołowym, do tego frytki i świeże warzywa (32 PLN). Jeden z właścicieli, który przyjmował od nas zamówienie, nie omieszkał spytać o stopień wysmażenia steku i tradycyjnie wybrałem średnio wysmażony, taki tez otrzymałem. Sam stek był bardzo smaczny, choć nie umieściłbym go na podium wrocławskich steków. Masło czosnkowo – ziołowe było dość pikantne i fajnie podkręcało smak dania. Sugerowałbym jednak właścicielom wyeliminowanie z tego dania frytek. Frytki były jak najbardziej w porządku, jednak trochę gryzły się z całkiem wykwintnym stekiem i świeżymi chrupkimi warzywami. Widziałbym w tym towarzystwie raczej ziemniaki w innej formie.

fee_07

fee_08

Pani Łasuchowa miała nadzieję, że pomożemy jej w spałaszowaniu ogromnej Salade du gascon (30 PLN), w której znalazła się sałata, pomidory suszone, wędzona pierś z kaczki, foie gras maison, bagietka, smażone ziemniaczki o czosnkowym aromacie, szczypiorek, vinaigrette. Sałatka była naprawdę duża i pełna rożnych ciekawych smaków: foie gras pysznie kremowe w smaku, wędzona kaczka słonawa, pikantne ziemniaczki i chrupka sałata. To wszystko sprawiło, że jadło się ja z przyjemnością i Pani Łasuchowa nie była osamotniona nad ogromną drewniana misą.

fee_06

Druga ze znajomych poprzestała tylko na deserze, na który my już nie mieliśmy siły. Wybrany przez nią Crème brûlée maison (12 PLN) był idealny w smaku, ale co do tego nie mieliśmy wątpliwości już przy zamówieniu, bo znaliśmy go z Le Bistrot Parisien.

fee_09

Cztery osoby najadły się za 135 PLN i na pewno wrócą po więcej francuskich smaków, bo La Fée Verte oferuje również między innymi żabie udka, ślimaki i wiele innych typowo francuskich potraw. A to wszystko bez nadęcia i w przyjaznej domowej atmosferze. Gorąco polecamy!

La Fée Verte
ul. Kotlarska 24/1A, Wrocław
http://www.facebook.com/pages/La-Fée-Verte/163427000501627

10 komentarzy

  • Jakub

    A jakie steki umieściłby Pan, na podium wrocławskich steków? :)

  • Marta

    Uwaga!:Restauracja francuska, póki co bez wina…

  • mal

    Restauracja jest francuska, więc stek musi być z frytkami! A tym we Wróżce nie można nic zarzucić. Jest pysznie i francusko.

  • Paweł

    Jak na steka to polecam Splendido ,byłem z żoną i nie jadliśmy we Wrocławiu lepszego .

  • Magda

    Przepyszny vinegrette!:) Przypadł mi do gustu bardziej niż Aubegines naleśnik Chevres! Polecam:)

  • Jeśli chcesz poczuć francuskie jedzenie to tylko tam gdzie klimat Francji przygrywa cichutką muzyką Francji ale najważniejsze to kucharz i dystyngowany starszy bogaty siwy Pan nadający temu miejscu szczególne i jedyne znaczenie zamykający klimat czasu.
    Przegrzebki, żabie udka, zup cebulowa, sandacz i przepyszne sosy. Chętnie wrócę tam dla tego miejsca. Obsługa drobnej blondyneczki jest doskonałym ważeniem smaków pomiędzy kieliszkiem wina a kęsem wyśmienitego francuskiego specjału przygrywając spojrzeniem francuskiego siwego Jegomościa daje obraz w pełni udanego wieczoru.

    Dziękuję temu miejscu i niebawem zawitamy u progu wszelaki jedyny tam zapach i smak podniebienia
    SAMCZYK

  • Mira

    Byłam wczoraj i mam mieszane uczucia. slimaki zapiekane z serem roquefort był bardzo dobre, bagietka z masłem czosnkowym również (chociaż w karcie jest „pół bagietki” a dostaliśmy tylko 4 kromeczki. PIerś z kaczki była niestety przesmażona, nawet nie lekko różowawa, po prostu szara w środku. Natomiast sos był pyszny. Warzywa sezonowe okazały się być sałatą i pomiderem z sosem vinegrette. W okresie keidy mamy tak wiele pysznych warzyw podawać tylko tyle? I to jeszcze zwiędnietą sałatę i pomidora bez smaku? Natomiast ziemniaki dauphinois były bardzo dobre. FIlet z sandacza był bardziej udanym daniem – ryba była soczysta, pieknie się rozpadała na płaty. Sos przepyszny. Tylko znowu warzywa sezonowe nas rozczarowały. Maluteńka miseczka smażonej cukini i bakłażana w sosie pomidorowym. Bardzo dobrze to się komponowało z rybą, niestety starczyło na 1/3 dania. Dania dostaliśmy w dużym odstępie czasowym, a ryż do ryby dodatkowo po 5 minutach od jej przyniesienia. Podobno kuchnia miała problemy z wydawaniem ze względu na duża ilośc gości. No cóż.. ogródek był cały zajęty ale w środku nikogo… Na deser zamówiliśmy creme brulee – faktycznie bardzo dobry, kremowy, z pękającą, chrupiąca skorupką. Bardzo duża porcja. Smuci trochę fakt, że restauracja istnieje już prawie rok a nadal nie ma możłiwości płacenia kartą oraz angielskiego menu. Podsumowując La Fee Verte dstaje u mnie 3/5 – a największy minus za „szarą” kaczkę:/

  • Agata

    Byłam dzisiaj z mężem i do tej pory odczuwamy tego skutki, na pierwszy rzut oka wszystko jest ok. Ale niestety nasze żołądki tego nie zniosły. Jedliśmy zupę celulowa steka i sandacza. Stek był tak gumowaty ze zwróciliśmy i wyraźnym niezadowoleniem
    A to ze nie można płacić kartą to już jest nie do zaakceptowania w 21wieku.
    Podsumowując najgorsze miejsce w jakim byłam a często stosuje się na rynku bo mieszkam obok.

  • Gabriela

    Wielki minus i bardzo wielkie niezadowolenie. Mój narzeczony zamówił w zielonej wróżce stolik i po dwukrotnym zadzwonieniu w sprawie rezerwacji zostaliśmy zapewnieni, że stolik na nas czeka. Na miejscu okazało się jednak, że stolika nie ma a na dzień w którym byliśmy nie ma żadnych rezerwacji, a sala jest już pełna (choć zauważyłam 3 wolne stoliki, które skoro tego dnia nie było rezerwacji powinny być wolne). Zostaliśmy zatem grzecznie wyproszeni. Zapewne jest to spowodowane tym, że wyglądamy bardzo młodo mimo swojego prawdziwego wieku i właściciel stwierdził, że jesteśmy nieopłacalnymi klientami. Kolację zjedliśmy w innej restauracji zamawiając tam 2 drugie dania, desery i napoje. Lepiej więc, 2 razy się zastanowić zanim zajmie się stolik w zielonej wróżce.

  • marta

    Ja nie polecam tego miejsca, zupa cebulowa spalona, gorycz zabiła całe danie, nie do zjedzenia, na dwa drugie dania czekaliśmy ponad godzinę (od podania zupy), w sumie od złożenia zamówienia 1:50, ostatecznie podziękowaliśmy za resztę dań, łaskawie otrzymaliśmy rachunek. Podsumowując nie zjedliśmy, a jedynie pełni złej energii i niezadowolenia opuściliśmy lokal i z pewnością tam nie wrócimy. Nie można zwrócić uwagi, jest to źle odbierane, nikt nie zrekompensował negatywnych odczuć, widać klient to nie ich priorytet. Naleśnik z samym cukrem, który otrzymało dziecko był w miarę w porządku no i wino.