Maki Sakata

maki_01

Maki Sakata to restauracja, która od niedawna mieści się w ścisłym centrum Wrocławia i zachęca przechodniów minimalistycznym ogródkiem z barwnymi poduchami. Nie jesteśmy fanami sushi, więc bardzo się ucieszyliśmy, że można tam spróbować czegoś więcej z bogatej kuchni japońskiej, tajskiej i koreańskiej. Wystrój lokalu jest dość skromny – drewniane stoły i krzesła w jednolitej tonacji, ożywione kolorowymi kwiatami.
Na początek zamówiliśmy napoje – coca cola (7 PLN) i sok pomarańczowy (7 PLN), jednak brakowało nam trochę w karcie bezalkoholowych napojów orientalnych.

maki_02

W karcie można znaleźć kilka zup, my zdecydowaliśmy się na tom kha kai, czyli pikantną zupę z kurczakiem i trawą cytrynową (17 PLN) oraz tajską zupę pho z kurczakiem, świeżą kolendrą i kiełkami soi (19 PLN). Obie zupy zjedliśmy na spółkę. Moja z trawą cytrynową była rewelacyjna, świetnie doprawiona z wyraźnie wyczuwalnym smakiem trawy cytrynowej. Żałowałam, że tak szybko się skończyła.

maki_03

Tajska zupa Pana Łasucha była bardzo treściwa, z dużą ilościa makaronu, kurczakiem i tartym imbirem plus talerzyk z dodatkami – ostra papryczką, limonką i przepysznymi kiełkami soi. Przy zamówieniu wybraliśmy stopień ostrości i dokładnie taką – średnio ostra zupę dostaliśmy. Kolejna rewelacyjna pozycja w karcie.

maki_04

Jako danie główne ja zamówiłam makaron pad thai kai – makaron ryżowy z kawałkami kurczaka, smażonym tofu z kruszonymi orzeszkami ziemnymi (22 PLN). Dostałam całkiem sporą porcję aromatycznego dania, które bardzo szybko zniknęło z talerza.

maki_05

Danie Pana Łasucha było jeszcze lepsze – filet z piersi kurczaka w zielonym curry z mlekiem kokosowym podawane z zielonym bakłażanem, groszkiem cukrowym i świeżą bazylią podbiło nasze serca. Świetnie skomponowane smaki z dodatkową miseczką ryżu jaśminowego (6 PLN) dają w efekcie danie idealne.

maki_06

Początkowo nie zdecydowaliśmy się na desery, ale wcześniejsze dania, mimo że obfite, pobudziły nasz apetyt i jednak zmieniliśmy zdanie – desery muszą być. Ty bardziej, że w karcie Maki Sakata nie ma szarlotek, tiramisu i fondantów. Na szczęście! Tu można skosztować prawdziwych azjatyckich słodkości. Ja wybrałam kulki kokosowe na lustrze waniliowym (14 PLN) któych smak jest tak niesamowity, że aż brak słów żeby go opisać. To deser marzenie i miła odmiana od identycznych deserów we wrocławskich restauracjach.

maki_07

Pan Łasuch zamówił tradycyjny deser tajski mangi z ryżem w mleku kokosowym (32 PLN), który tani nie jest i trochę trzeba na niego poczekać, ale absolutnie warto. Mango (i wiele innych składników) w Maki Sakata sprowadzane jest z Tajlandii i smakuje zupełnie inaczej niż to, które można dostać u nas w sklepach.

maki_08

W Maki Sakata można zamówić także różne rodzaje sushi, steki wołowe (także z wołowiny z Kobe), a w drugiej z sal jest specjalny stół teppanyaki do przyrządzania dań grillowanych na oczach gości. Restauracja szczyci się też tym, że jako jedyni w Polsce sprowadzają korzeń wasabi.
My za obiad pełen świeżych i nowych smaków zapłaciliśmy 142,80 PLN, jednak jeśli wpadnie się tam w czasie happy hours, to rachunek będzie zdecydowanie niższy :)

Maki Sakata
ul. Świdnicka 5, Wrocław
http://makisakata.pl/
http://www.facebook.com/pages/MAKI-Sakata-Restauracja-Japońska/262759670437219

9 komentarzy

  • Dorota

    Po raz kolejni zachęceni Waszą recenzją idziemy spróbować! Dam znać jak wrażenia! :-)
    P.S. Świetny pomysł z wędrówkami kulinarnymi. Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny wpis.

  • An

    Witam,

    w jakich godzinach występują wspomniane happy hours?

    Pozdrawiam

  • Dorota

    Jak obiecałam, tak daję znać – nie moje smaki :-) Ale wino śliwkowe – poezja!

    • ROLCIA

      Choya – piłam to butelkami.

  • siak

    A my niestety wyszliśmy z Maki Sakata rozczarowani. Moja kaczka była nawet niezła, niestety makaron który jedliśmy był nienajwyższej jakości. Rozgotowany i zbyt ostry (choć prosiliśmy o łagodniejszy). Deser kokosowy też nie porwał. No i dość drogo jak na niewielki obiad (123 złote).
    Ale dziękujemy za wpis :) Ostatnio podążam Waszymi kulinarnymi śladami po Wrocławiu!

    • vvojtek

      Dla kuchni tajskiej, stopnie ostrości są dość mocno przesunięte w stosunku do europejskiej. Bez tego nie ma kuchni tajskiej a pozostaje ignorancja…

  • ROZCZAROWANA

    ZDECYDOWANIE ODRADZAM!!!!
    Byłam tam jakiś czas temu, a jestem sushi – maniakiem i nie jedną suszarnię we Wrocławiu odwiedziłam. TAK JAK SIĘ ZATRUŁAM W TEJ RESTAURACJI TAK NIE ZATRUŁAM SIĘ NIGDY W ŻADNEJ Z RESTAURACJI. Jedzenie musiało być zdecydowanie NIEŚWIEŻE. Pragnę podkreślić, że w tym dniu jedynym TAKIM SAMYM POSIŁKIEM, jaki oboje z mężem jedliśmy było jedzenie z MAKI SAKATA i dopiero po sushi z tej restauracji poczuliśmy się bardzo ŹLE. NIE POLECAM!!!

  • Ania

    GENIALNE SMAKI !!!!!!!! Polecam – uwielbiamy jeść cała rodziną, bywamy 2 razy w tygodniu i NIGDY NIE MIELIŚMY niżej wspomnianych niespodzianek.
    Mają GENIALNE dania dla dzieci – nasze dzieci uzależnione są od frytek dyniowych oraz kurczaka obtoczonego w tempurze! oraz kurczaka słodko kwaśnego !
    sushi – Poezja !!!!
    My uwielbiamy wszystkie dania !
    Polecamy