La Porchetta

6u9c0817-2

Kilka dni temu otrzy­ma­li­śmy zapro­sze­nie do skosz­to­wa­nia i oce­nie­nia menu nowe­go food­trac­ka o wdzięcz­nej nazwie La Porchetta. Musicie wie­dzieć, że gdy otrzy­mu­je­my zapro­sze­nie na recen­zję sta­ra­my się nie przyj­mo­wać dar­mo­wych poczę­stun­ków – nie chce­my, aby obsłu­żo­no nas ina­czej niż innych ze wzglę­du na recen­zję, nie chcie­li­by­śmy tak­że czuć się zobo­wią­za­ni do wdzięcz­no­ści za bez­płat­ny posi­łek. Zatem, choć czę­sto przyj­mu­je­my zapro­sze­nie, przy­cho­dzi­my bez zapo­wie­dzi i zama­wia­my jak każ­dy klient, aby jak naj­obiek­tyw­niej oce­nić restau­ra­cję.

6u9c0818-2

La Porchetta, jak moż­na się domy­śleć, ser­wu­je wie­przo­wi­nę w sty­lu wło­skim. Odbywający się w Browarze Mieszczańskim festi­wal Ulicożerców był świet­ną oka­zją by spraw­dzić, czy La Porchetta nas zachwy­ci. Zjazdy food­trac­ków to świet­ny spo­sób na spę­dze­nie cza­su z przy­ja­ciół­mi, więc sta­wi­li­śmy się w peł­nym skła­dzie i zabra­li­śmy do towa­rzy­stwa dwój­kę zna­jo­mych, aby prze­te­sto­wać jak naj­wię­cej pozy­cji w menu. Foodtrack pozna­cie po uro­czym, kre­mo­wym logo ze świn­ką. Menu jest krót­kie, skła­da się z czte­rech pozy­cji, zatem uda­ło się nam skosz­to­wać wszyst­kie­go co ofe­ru­je La Porchetta.
Zamówiliśmy zatem: ja wybra­łam kanap­kę z pastą z pie­czo­ne­go czosn­ku, bro­ku­ła­mi i bazy­lią (16 PLN), Pan Łasuch zamó­wił kanap­kę z jaj­kiem, serem mimo­let­te, jala­pe­nio, sosem majo­ne­zo­wym z chi­li i ruko­lą (17 PLN), Pani Łasuchowa i nasz zna­jo­my zde­cy­do­wa­li się na kanap­kę z kar­me­li­zo­wa­ną cebul­ką, ogór­kiem kiszo­nym i sosem chrza­no­wym (16 PLN), a zna­jo­mej towa­rzy­szą­cej Panowi Łasuchowi przy­pa­dła w udzia­le kanap­ka z pomi­dor­ka­mi cher­ry, oli­wą czosn­ko­wą i ruko­lą (16 PLN). W La Porchettcie moż­na się napić napo­jów Dobry Materiał, ale my wybra­li­śmy lemo­nia­dy z inne­go food­trac­ka.
Nie cze­ka­li­śmy dłu­go, ma sto­li­ku przy któ­rym przy­sie­dli­śmy, jed­na po dru­giej poja­wia­ły się kolej­ne kanap­ki, a wła­ści­wie ogrom­ne cia­bat­ty. Głównym boha­te­rem jest oczy­wi­ście pie­czo­ne mię­so wie­przo­we. Tutaj trze­ba zauwa­żyć, że wie­przo­wi­na to cha­rak­te­ry­stycz­ne, raczej tłu­ste mię­so, któ­re nie każ­de­mu odpo­wia­da. Pani Łasuchowa nie­spe­cjal­nie ucie­szy­ła się na widok wypcha­nej kawał­ka­mi wie­przo­wi­ny buł­ki, jest zwo­len­nicz­ką chud­szych, duszo­nych mięs (jej fawo­ry­tem są szar­pań­ce). Pozostałym oso­bom to nie prze­szka­dza­ło i wkrót­ce pała­szo­wa­li­śmy cie­płe, chru­pią­ce cia­bat­ty.

6u9c0805-2

Moja kanap­ka była nade wszyst­ko moc­no czosn­ko­wa i pikant­na, co w sumie nie­źle gra­ło z mięk­kim, dobrze dopra­wio­nym mię­sem. Brakowało mi jed­nak jakie­goś prze­ła­ma­nia, kon­tra­stu. Brokuły były ok, jed­nak zasta­no­wi­ła­bym się nad doda­niem cze­goś kwa­sko­we­go i lek­ko orzeź­wia­ją­ce­go, może pikli lub mary­no­wa­nej papry­ki? No i trze­ba pamię­tać, że nie jest to odpo­wied­nie danie na rand­kę – pasta z pie­czo­ne­go czosn­ku jest bar­dzo aro­ma­tycz­na (na kil­ka godzin zosta­łam hono­ro­wym pogrom­cą wam­pi­rów!)

6u9c0802-2

Bardzo mi odpo­wia­dał nato­miast zestaw Pani Łasuchowej – słod­ka­wa, kar­me­li­zo­wa­na cebul­ka i kwa­sko­wy ogó­rek bar­dzo faj­nie się uzu­peł­nia­ły, a doda­tek chrza­nu doda­wał potra­wie nie­zbęd­nej pikan­te­rii.

6u9c0809-2

Skoro o pikant­nych sma­kach mowa – kanap­ka Pana Łasucha to danie dla odważ­nych – nie dość, że jala­pe­nio, to jesz­cze chi­li! Dla mnie to już tro­chę za dużo szczę­ścia, ale Pan Łasuch bły­ska­wicz­nie pochło­nął kanap­kę. Trochę szko­da sera – w natło­ku ostrych sma­ków jego doda­tek był led­wo zauwa­żal­ny.

6u9c0807-2

Ostatnia kanap­ka – z pomi­dor­ka­mi i ruko­lą jest naj­kla­sycz­niej­szą kom­po­zy­cją i naj­bez­piecz­niej­szą w sma­ku. Oliwa czosn­ko­wa jest lek­ko wyczu­wal­na, ale nie domi­nu­je, a pomi­dor­ki doda­ją kanap­ce wil­got­no­ści i świe­żo­ści.
Jakie są nasze wra­że­nia? Chyba naj­le­piej pod­su­mo­wał to nasz kole­ga: „Dobre, ale sza­łu nie ma”. Większość z nas zja­dła swo­je kanap­ki ze sma­kiem (choć, Pani Łasuchowa nie dała rady zjeść całej por­cji). Czy La Porchetta nas zachwy­ci­ła? Nie – ale to nie zna­czy, że nam nie sma­ko­wa­ło :) Myślę, że wie­przo­wi­nę po pro­stu trze­ba lubić – spo­tka­ny następ­ne­go dnia na Festiwalu kole­ga – zade­kla­ro­wa­ny mię­so­żer­ca wygło­sił na temat swo­jej kanap­ki krót­ki pean i przy­mie­rzał się do zaku­pu kolej­nej, pod­czas gdy Pani Łasuchowa nie była zachwy­co­na i raczej nie dekla­ro­wa­ła powro­tu.

Na pew­no zale­tą food­trac­ka są duże, obfi­te por­cje dobrze dopra­wio­ne­go mię­sa, cie­pła, chru­pią­ca buł­ka i pro­ste, ale traf­ne kom­po­zy­cje sma­ko­we – w sam raz na szyb­ki, sycą­cy posi­łek (zde­cy­do­wa­nie pole­cam kanap­kę z kar­me­li­zo­wa­ną cebul­ką). La Porchetta na co dzień sta­cjo­nu­je przy pla­cu Grunwaldzkim, w oko­li­cy kam­pu­su Politechniki i Uniwersytetów, Przyrodniczego i Medycznego – myślę, że rze­sze wygło­dzo­nych stu­den­tów bar­dzo szyb­ko doce­nią aro­ma­tycz­ną wie­przo­wi­nę z La Porchetty, zwłasz­cza że cena jest ade­kwat­na do por­cji.

Cieszy na pew­no, że kuli­nar­na mapa mia­sta się róż­ni­cu­je – nowe food­trac­ki to już nie tyl­ko nie­śmier­tel­ne bur­ge­ry, ale coraz to nowe sma­ki i pomy­sły. Doceniamy też odwa­gę eki­py z La Porchetty i bar­dzo dzię­ku­je­my za zapro­sze­nie :) Startujecie z dobrej pozy­cji, oby tak dalej!

Naszych Czytelników zachę­ca­my do samo­dziel­ne­go oce­nie­nia kana­pek, a uła­twi Wam to mały pre­zent od La Porchetty dla naszych czy­tel­ni­ków :) Odwiedźcie La Porchettę do koń­ca paź­dzier­ni­ka i przy zamó­wie­niu (oczy­wi­ście w peł­nej kon­spi­ra­cji!) szep­nij­cie hasło: „Jem Porchettę z Wrocław od kuch­ni”, a otrzy­ma­cie 15% raba­tu na kanap­ki. Brzmi nie­źle, praw­da? Zatem degu­stuj­cie i koniecz­nie podziel­cie się opi­nią o La Porchettcie w komen­ta­rzach!

La Porchetta
ul. Grunwaldzka 67, Wrocław
http://www.facebook.com/laporchettawro

1 Comments: