Niezły Dym

6U9C0522-2

Po wizy­cie w Dinette wybra­ły­śmy się z Panią Łasuchową na obiad do kolej­ne­go miej­sca z wyso­ko zawie­szo­ną poprzecz­ką. Niezły Dym to nowa piz­ze­ria na pla­cu Teatralnym, dokład­nie na prze­ciw­ko Dinette. Jest to sta­cjo­nar­na wer­sja jed­ne­go z naszych ulu­bio­nych food­truc­ków – Happy Little Truck. Mamy zatem do czy­nie­nia z kolej­ną (po Pasibusie i BratWurstach) wro­cław­ską restau­ra­cją, któ­ra „wykieł­ko­wa­ła” na food­truc­ko­wym grun­cie. Miejmy nadzie­ję, że nie ostat­nią :)

6U9C0523-2

Na wej­ściu przy­wi­ta­ło nas nie do koń­ca miłe zasko­cze­nie. Przy drzwiach zawie­szo­ne jest menu, a obok stoi kel­ner­ka, któ­ra od razu przyj­mu­je zamó­wie­nie i płat­no­ści. To bar­dzo… food­truc­ko­we podej­ście. Menu jest krót­kie i decy­zja nie wyma­ga dłu­gie­go namy­słu, ale gdy wycho­dzi­ły­śmy przed wej­ściem cze­ka­ła krót­ka kolej­ka. Co, gdy­by padał deszcz? Goście cze­ka­li­by na swo­ją kolej na wej­ście? Hm… w sumie to też było­by moc­no food­truc­ko­we :) Podejrzewam, że takie roz­wią­za­nie jest podyk­to­wa­ne spraw­ną obsłu­gą zamó­wień lub tym­cza­so­wym bra­kiem dru­ko­wa­nych menu, ale pierw­sze wra­że­nie mówi, że kel­ner­ka nie wpu­ści do środ­ka osób bez zamó­wie­nia.
Ponieważ menu zawie­ra tyl­ko kil­ka pozy­cji, nasza decy­zja była szyb­ka. Wybierać moż­na spo­śród 7 rodza­jów piz­zy i 2 napo­jów – wody i soku. Ceny piz­zy waha­ją się od 17 do 27 PLN, a napo­je kosz­tu­ją 3 PLN (woda) lub 6 PLN (sok). Kawy i alko­ho­li (jesz­cze?) nie ma. Menu wyda­je się dość spar­tań­skie, ale w przy­pad­ku takiej piz­zy (bar­dzo wło­skiej, na cie­ście doj­rze­wa­ją­cym na zakwa­sie) pro­sto­ta jest siłą i zale­tą. Co cie­ka­we, w menu jest tyl­ko jed­na piz­za nie – wege­ta­riań­ska (z kieł­ba­są cho­ri­zo). Plus lokal jest bar­dzo świe­ży, do piz­zy mają dojść w naj­bliż­szym cza­sie pasty.

6U9C0502-2

6U9C0519-2

Wnętrze jest jak menu – skrom­ne, mini­ma­li­stycz­ne i ide­al­ne, przy­naj­mniej w mojej opi­nii. Połączenie suro­wej cegły, bia­łych ścian, drew­na sto­łów i zie­le­ni ziół w donicz­ce jest po pro­stu moim ide­ałem suro­we­go i funk­cjo­nal­ne­go, ale este­tycz­ne­go i przy­jem­ne­go wnę­trza. Wszystko uzu­peł­nia wiel­ki, bia­ły piec na drew­no (podob­ny do bra­my trium­fal­nej!*) oraz czę­ścio­wo otwar­ta kuch­nia. Obserwowanie, jak kuchar­ka z wiel­ką wpra­wą ope­ru­je szu­flą i wydo­by­wa z pie­ca piz­zę, któ­ra w kil­ku spraw­nych gestach jest kro­jo­na i sekun­dy póź­niej lądu­je na naszym sto­le, jest bar­dzo przy­jem­nym doświad­cze­niem :)

6U9C0506-2

6U9C0512-2

Pizze poja­wi­ły się na naszym sto­li­ku bar­dzo szyb­ko. Obie pach­ną­ce, pro­sto z pie­ca, z jesz­cze skwier­czą­cym serem, wiel­ko­ści oko­ło 30-35 cm, w sam raz na syty obiad dla jed­nej oso­by. Pani Łasuchowa wybra­ła Margharitę 2 z ory­gi­nal­ną moz­za­rel­lą di Bufala oraz pomi­do­ra­mi San Marzano (27 PLN), a ja piz­zę Bianca z ricot­tą, czosn­kiem, moz­za­rel­lą i tymian­kiem (23 PLN).

6U9C0508-2

Nie owi­ja­jąc w baweł­nę – piz­ze w sma­ku są świet­ne. Tak jak pisa­łam przy recen­zji Tutti Santi – piz­za z pie­kar­ni­ka nigdy nie dorów­na piz­zy z pie­ca! Smakowite cia­sto i dodat­ki w słusz­nej ilo­ści z nawiąz­ką wyna­gra­dza­ją dziw­ny sys­tem zamó­wień. Moja Bianca była deli­kat­na w kon­sy­sten­cji, o inten­syw­nym, czosn­ko­wym aro­ma­cie, zaś Margharita pani Łasuchowej jest naj­droż­szą piz­zą w menu nie bez powo­du – doda­tek moz­za­rel­li di Bufala (czy­li praw­dzi­wej moz­za­rel­li z mle­ka bawo­le­go) ma zna­cze­nie, tak samo, jak gatu­nek uży­tych do sosu pomi­do­rów (San Marzano to gatu­nek pomi­do­rów o cha­rak­te­ry­stycz­nym, podłuż­nym kształ­cie i bar­dzo wyso­kich walo­rach sma­ko­wych). Pani Łasuchowa pała­szo­wa­ła z zapa­łem god­nym swo­je­go imie­nia i chwa­li­ła (zwłasz­cza moz­za­rel­lę).
Jedyny man­ka­ment, któ­re­go mogła­bym się dopa­trzyć to fakt, że piz­ze w środ­ko­wej czę­ści są tak cien­kie, że nie­mal dosłow­nie się roz­pły­wa­ją, a skład­ni­ki były roz­ło­żo­ne nie­rów­no­mier­nie. W moim przy­pad­ku praw­do­po­dob­nie zawi­nił tak­że fakt, że głów­nym dodat­kiem była ricot­ta, któ­ra w wyso­kiej tem­pe­ra­tu­rze osią­gnę­ła stan cie­kły i spły­nę­ła z boków piz­zy w stro­nę środ­ka, zosta­wia­jąc na brze­gach suche cia­sto i sero­wą sadzaw­kę po środ­ku ;) Ale to napraw­dę mal­kon­tenc­two – cien­kie cia­sto to cecha cha­rak­te­ry­stycz­na wło­skiej piz­zy, a obfi­tość skład­ni­ków to raczej zale­ta niż wada.

6U9C0498-2

Do piz­zy wybra­ły­śmy wodę (3 PLN), dostęp­ne są tak­że oli­wy – kla­sycz­na oraz z chi­li (ta jest napraw­dę ostra!).

6U9C0525-2

Atmosfera w loka­lu jest przy­jem­na i raczej luź­na, choć nie zachę­ca do dłuż­szych spo­tkań. Jestem dale­ka od nazwa­nia tej piz­zy fast foodem, ale Niezły Dym to raczej miej­sce na szyb­ki posi­łek. Za dwie piz­ze i dwie wody zapła­ci­ły­śmy 56 PLN, co jak na cał­kiem sycą­cy i bar­dzo smacz­ny obiad nie jest wygó­ro­wa­ną ceną. Zdecydowanie pole­ca­my Niezły Dym i na pew­no będzie­my tam wra­cać, aby spró­bo­wać nowych sma­ków i prze­ko­nać się, czy dziw­ny sys­tem zamó­wień to sta­łe, czy tym­cza­so­we roz­wią­za­nie.

Tak jak poprzed­nio – pro­si­my o suge­stie! Gdzie powin­ni­śmy zawi­tać następ­nym razem? Chcielibyśmy odwie­dzić jakąś śnia­da­niow­nię – macie swo­je ulu­bio­ne miej­sca? Czekamy na pole­ce­nia!

Niezły Dym
pl. Teatralny 1, Wrocław
http://www.facebook.com/niezlydym/

8 komentarzy