Szynkarnia

Szynkarnia_01

W minio­ną nie­dzie­lę posta­no­wi­li­śmy zjeść śnia­da­nie na mie­ście, mie­li­śmy już nawet wybra­ne miej­sce, do któ­re­go chcie­li­śmy pójść, ale kie­dy tam dotar­li­śmy spo­tka­ła nas przy­kra nie­spo­dzian­ka – lokal był zamknię­ty. Jak widać wła­ści­cie­le nie­któ­rych kawiar­ni i restau­ra­cji we Wrocławiu nie pod­da­ją się modzie na ser­wo­wa­nie pysz­nych śnia­dań i swo­je loka­le posta­na­wia­ją w week­en­dy otwie­rać o 12, ich stra­ta. Po odbi­ciu się od zamknię­tych drzwi, snu­li­śmy się coraz bar­dziej głod­ni po mie­ście, aż tra­fi­li­śmy do Szynkarni. To dość spo­ry lokal miesz­czą­cy się w pomiesz­cze­niach po nie­ist­nie­ją­cej już Starej Kanapie. Od tego cza­su wie­le się jed­nak zmie­ni­ło w tym miej­scu. Ciemne wnę­trza i meble zosta­ły odma­lo­wa­ne na bia­ło, na pod­ło­dze poja­wi­ły się bia­łe deski, lokal nabrał lek­ko­ści i mod­ne­go skan­dy­naw­skie­go sty­lu.

Szynkarnia_02

Jak piszą sami wła­ści­cie­le – Szynkarnia to połą­cze­nie mul­ti­ta­pu ze skle­pem z wędli­na­mi i sera­mi. Oprócz cie­ka­wych piw z Polski i świa­ta, far­mer­skich serów i wędlin i róż­nych eko­lo­gicz­nych, lokal­nych pro­duk­tów, któ­re moż­na kupić na miej­scu i zabrać do domu, w Szynkarni moż­na tak­że dobrze zjeść. O jakość pro­duk­tów dba­ją wła­ści­cie­le – spe­cja­li­ści od spraw żyw­no­ści i żywie­nia z wie­lo­let­nim doświad­cze­niem.

Szynkarnia_03

Szynkarnia_04

Szynkarnia_05

Menu w Szynkarni nie jest spe­cjal­nie dłu­gie, ale jeśli cho­dzi o wypie­ka­ne na miej­scu pod­pło­my­ki, to wybór jest spo­ry. My tym razem zde­cy­do­wa­li­śmy się na zesta­wy śnia­da­nio­we, zosta­wia­jąc pod­pło­my­ki na kolej­ną wizy­tę. Jako pierw­sza na stół tra­fi­ła kawa lat­te mac­chia­to (w menu 9 PLN, w zesta­wie śnia­da­nio­wym tyl­ko 4 PLN).

Szynkarnia_06

Mój zestaw śnia­da­nio­wy o nazwie „Twaróg kozi z Łomnicy” (11 PLN) skła­dał się z ser­ka twa­ro­go­we­go z kozie­go mle­ka, mio­du, sałat­ki z gril­lo­wa­ny­mi owo­ca­mi (wino­gro­na i grusz­ka), dwóch kro­mek chle­ba razo­we­go (na zakwa­sie, wypie­ka­ne­go na miej­scu), masła. Było to chy­ba jed­no z naj­lep­szych dań, jakie jadłam w ostat­nim cza­sie. Serek kozi roz­pły­wał się w ustach, a doda­tek mio­du spra­wił, że byłam w siód­mym nie­bie. Owoce świet­nie wpa­so­wa­ły w danie, a chleb wła­sne­go wypie­ku był świe­ży i bar­dzo smacz­ny.

Szynkarnia_07

Pan Łasuch zamó­wił zestaw „Omlet far­me­ra” (11 PLN) czy­li omlet z 3 jaj od kury z wol­ne­go wybie­gu, sała­ta, pomi­do­ry, pie­czar­ki, orki­szo­wo – żyt­nia buł­ka wła­sne­go wypie­ku, sma­ro­wi­dło z kaba­no­sów plus jako doda­tek boczek wędzo­ny z Niemczy (2 PLN). Omlet był napraw­dę pysz­ny, jedy­nym zgrzy­tem dania była buł­ka, któ­ra wyda­wa­ła nam się zbyt twar­da. Za to sma­ro­wi­dło z kaba­no­sów nie wie­dzieć cze­mu przy­po­mnia­ło mi sma­ki dzie­ciń­stwa.

Szynkarnia_08

Już na samym począt­ku, czu­jąc ogrom­ny głód, zamó­wi­li­śmy dodat­ko­wo na spół­kę kanap­kę na cie­pło „Szczupłe jajo” (8 PLN). Na tale­rzu poja­wi­ły się 2 krom­ki żyt­nie­go chle­ba na zakwa­sie, jajecz­ni­ca na jaj­ku z wol­ne­go wybie­gu, szczu­pak wędzo­ny i szczy­pio­rek. Obok nich dum­nie prę­żył się pokro­jo­ny na kawał­ki ogó­rek kiszo­ny z Osieka. Kanapki były nie­sa­mo­wi­te. Wędzony szczu­pak w połą­cze­niu z jaj­kiem spraw­dził się zna­ko­mi­cie, a ogó­rek z Osieka to mistrzo­stwo świa­ta. Już daw­no nie jadłam tak smacz­ne­go kiszo­ne­go ogór­ka.

Szynkarnia_09

Jak widać, Szynkarnia nas uwio­dła swo­imi sma­ka­mi i podej­ściem do jedze­nia. W naj­bliż­szym cza­sie wybie­ra­my się tam na pod­pło­my­ki, bo śnią mi się po nocach. Do tego wszyst­kie­go mają tam napraw­dę atrak­cyj­ne ceny, bo za to obfi­te, prze­pysz­ne śnia­da­nie zapła­ci­li­śmy tyl­ko 40 PLN.

Szynkarnia_10

Szynkarnia
ul. Św. Antoniego 15, Wrocław
http://www.facebook.com/Szynkarnia

17 komentarzy