Bernard

Bernard_08

Ostatnio o Bernardzie sły­chać wszę­dzie, a co się z tym wią­że, trud­no jest dostać tam sto­lik bez wcze­śniej­szej rezer­wa­cji. Od jakie­goś cza­su krą­ży­li­śmy wokół tego loka­lu, zaglą­da­li­śmy do środ­ka i wypa­try­wa­li­śmy wol­nych sto­li­ków. W koń­cu uda­ło się upo­lo­wać miej­sce na pie­trze. Wiele dobre­go sły­sze­li­śmy o tym miej­scu i mie­li­śmy nadzie­ję, że się nie roz­cza­ru­je­my. Kelner dość szyb­ko podał nam menu. Karta dań w Bernardzie jest dość krót­ka, ale chy­ba każ­dy znaj­dzie w niej coś dla sie­bie.

Bernard_01

Tradycyjnie zamó­wie­nie roz­po­czę­li­śmy od napo­jów. Pan Łasuch zamó­wił lemo­nia­dę kla­sycz­ną (11 PLN), ja sku­si­łam się na Virgin Mojito (12 PLN), a zna­jo­my, któ­ry nam tego dnia towa­rzy­szył, wybrał lemo­nia­dę grejp­fru­to­wą (11 PLN). Lemoniady były bar­dzo smacz­ne i dość natu­ral­ne w sma­ku, nie zosta­ły też zabar­wio­ne żad­ny­mi che­micz­ny­mi dodat­ka­mi (jak to ostat­nio się zda­rza­ło w róż­nych loka­lach).

Bernard_02

Po nie­dłu­gim cza­sie na sto­le poja­wi­ły się zamó­wio­ne przez nas dania. Nasz zna­jo­my wybrał gulasz woło­wy duszo­ny w piwie Bernard, poda­ny z kne­dli­kiem droż­dżo­wym (33 PLN). Trochę bez­czel­nie dobra­łam się do jego potra­wy i spró­bo­wa­łam. Gulasz był wyśmie­ni­ty, z lek­kim posma­kiem piwa i roz­pły­wa­ją­cym się w ustach mię­sem. Znajomemu rów­nież sma­ko­wał.

Bernard_03

Ja z kolei kie­dy tyl­ko zapo­zna­łam się z kar­tą, wie­dzia­łam, że zamó­wię kró­li­ka. Już od daw­na kró­lik cho­dził (a nawet kicał) mi po gło­wie, więc nie mia­łam inne­go wyj­ścia. Mój kró­lik był duszo­ny w śmie­ta­nie, poda­ny z modrą kapu­stą (czy pisa­łam już, że uwiel­biam kapu­stę pod każ­dą posta­cią?) oraz pie­czo­nym kne­dli­kiem droż­dżo­wym (51 PLN). Danie, któ­re otrzy­ma­łam było dosko­na­łe. Miękkie mię­sko, kapu­sta pal­ce lizać, a pie­czo­ny kne­dlik bije na gło­wę zwy­kłe­go kne­dli­ka. Danie jak naj­bar­dziej war­te swo­jej nie­ma­łej ceny.

Bernard_04

Pan Łasuch dłu­go zasta­na­wiał się nad tym, co wybrać. Kusiło go kil­ka pozy­cji z kar­ty, ale osta­tecz­nie zde­cy­do­wał się na rolad­kę z indy­ka nadzie­wa­ną szpa­ra­ga­mi, poda­ną z puree bura­cza­no – wiśnio­wym, warzy­wa­mi duszo­ny­mi w Martini oraz klu­secz­ka­mi i kozim serem (36 PLN). Przyznam szcze­rze, że tyl­ko pod­kra­dłam z jego tale­rza gro­szek cukro­wy, ale Pan Łasuch był zachwy­co­ny cało­ścią dania. Twierdził, że indyk nie był za suchy, w sma­ku bar­dzo aro­ma­tycz­ny, a warzy­wa ide­al­nie dopeł­nia­ły smak dania.

Bernard_05

Bernard_06

Niestety nie mie­li­śmy moż­li­wo­ści spró­bo­wa­nia słyn­ne­go piwa Bernard, ale nic stra­co­ne­go, bo na pew­no jesz­cze nie raz tam wró­ci­my.

Bernard_09

Za bar­dzo syty i napraw­dę dosko­na­ły obiad dla trzech osób zapła­ci­li­śmy 154 PLN.

Bernard – Piwiarnia i Restauracja
Rynek 35, Wrocław
http://www.bernard.wroclaw.pl/
http://www.facebook.com/pages/BERNARD/247172495065

7 komentarzy