La Folie

Folie_01

Sezon tury­stycz­ny w peł­ni i w cen­trum jak grzy­by po desz­czu zaczę­ły poja­wiać się nowe restau­ra­cje. Na Placu Solnym, po nie­od­ża­ło­wa­nym Blue Barze w minio­ny week­end otwo­rzy­ła się restau­ra­cja La Folie. Serwuje ona nowo­cze­sną kuch­nię euro­pej­ską, czer­piąc z fran­cu­skich recep­tur i opie­ra­jąc się na sezo­no­wych skład­ni­kach.
Na zewnątrz pano­wał nie­zno­śny upał, więc zaję­li­śmy sto­lik w nie­co chłod­niej­szym wnę­trzu. Sam lokal nie jest zbyt duży, ale urzą­dzo­ny ze sma­kiem – jasne wnę­trze, drew­nia­ne sto­ły i mięk­kie kana­py. Menu w La Folie nie jest dłu­gie, ale uroz­ma­ico­ne, tak, że każ­dy znaj­dzie w nim coś dla sie­bie.

Folie_02

Do picia zamó­wi­li­śmy: Pani Łasuchowa wodę (4 PLN), a ja świe­żo wyci­ska­ny sok poma­rań­czo­wy (10 PLN).

Folie_03

Do jedze­nia na począ­tek wybra­li­śmy dwie zupy dnia, Pani Łasuchowa zde­cy­do­wa­ła się na tę z bia­łych warzyw, czy­li krem anda­lu­zyj­ski (14 PLN). Zupa była napraw­dę pysz­na, ide­al­nie kre­mo­wa, z klek­sem sosu chrza­no­we­go na wierz­chu i orze­cha­mi.

Folie_04

Ja z kolei wybra­łem krem z papry­ki i mar­chwi (12 PLN) i byłem rów­nie zachwy­co­ny co Pani Łasuchowa. Już daw­no nie jadłem tak pysz­nej zupy o ide­al­nie zba­lan­so­wa­nym sma­ku i przede wszyst­kim w tem­pe­ra­tu­rze, któ­ra pozwa­la­ła na jej natych­mia­sto­wą kon­sump­cję.

Folie_05

Następnie na sto­le poja­wi­ły się zamó­wio­ne przez nas dania głów­ne. Z pew­ną dozą nie­pew­no­ści zamó­wi­łem polę­dwicz­kę wie­przo­wą z gril­lo­wa­nym serem hal­lo­umi w reduk­cji wino­gron na puree ziem­nia­cza­no – roz­ma­ry­no­wym (34 PLN). Od pew­ne­go cza­su jestem zra­żo­ny do polę­dwicz­ki wie­przo­wej, bo wid­nie­je ona w menu nie­mal każ­dej wro­cław­skiej restau­ra­cji i czę­sto nie­ste­ty nie jest naj­wyż­szych lotów. Tym razem byłem napraw­dę zachwy­co­ny otrzy­ma­nym daniem. To był kawa­łek ide­al­nie ugril­lo­wa­ne­go mię­sa – nie było ani tro­chę gumo­wa­te, co się czę­sto zda­rza, ani zbyt wysma­żo­ne, po pro­stu roz­pły­wa­ło się w ustach. Do tego puree ziem­nia­cza­no – roz­ma­ry­no­we wprost nie­ziem­skie.

Folie_06

Pani Łasuchowa nie była zbyt głod­na tego dnia, więc jej wybór padł na sałat­kę z woło­wi­ną (32 PLN), w skład któ­rej wcho­dzi­ła polę­dwi­ca woło­wa, ziem­niak gril­lo­wa­ny z roz­ma­ry­nem, jogurt grec­ki i mix sałat. Później w menu wyczy­ta­li­śmy, że mia­ły w niej być jesz­cze pomi­do­ry kok­taj­lo­we, ale nie­ste­ty na tale­rzu ich nie zna­leź­li­śmy. Sałatka była napraw­dę sycą­ca i na pochwa­łę zasłu­gu­ją szcze­gól­nie mię­ciut­ka polę­dwi­ca woło­wa i rewe­la­cyj­ny dres­sing do sała­ty.

Folie_07

Obiad w La Folie uzna­je­my za wyjąt­ko­wo uda­ny i na pew­no nie raz tam jesz­cze wró­ci­my. Tym razem, z racji upa­łu nie mie­li­śmy już siły na deser, ale w sumie nie wie­my czy mie­li­by­śmy ocho­tę na kolej­ny fon­dant, bo w zasa­dzie w każ­dej restau­ra­cji jest on żela­zną pozy­cją w menu, tak samo i tutaj.
Za dwu­da­nio­wy obiad z napo­ja­mi zapła­ci­li­śmy 106 PLN.

La Folie
Plac Solny 8-9, Wrocław
http://www.facebook.com/pages/La-Folie/612481218859358

8 komentarzy