Masala Grill & Bar

30Paź
2013

Masala Grill & Bar

Masala_01

Kuchnię indyj­ską zna­my i bar­dzo lubi­my. Stołowaliśmy się w nie­jed­nej restau­ra­cji ją ser­wu­ją­cej, czę­sto też przy­rzą­dza­my dania indyj­skie w domu, dla­te­go też do Masali szli­śmy z wiel­ki­mi ocze­ki­wa­nia­mi. Tym bar­dziej, że opi­nie na jej temat były w więk­szo­ści dobre. Sama restau­ra­cja rekla­mu­je się jako restau­ra­cja ser­wu­ją­ca kuch­nię indyj­ską w nowym wymia­rze łączą­cą tra­dy­cyj­ne indyj­skie recep­tu­ry z euro­pej­ski­mi gusta­mi. Lokal jest urzą­dzo­ny bez prze­sad­nej orna­men­ty­ki, w cie­płych kolo­rach, z prze­wod­nim moty­wem sło­ni. Indyjscy kucha­rze na oczach gości przy­rzą­dza­ją dania w pie­cach tan­do­ori opa­la­nych drew­nem, w tle sły­chać kli­ma­tycz­ną, nie­na­chal­ną indyj­ska muzy­kę.
Na począ­tek zamó­wi­li­śmy zupy, żeby zabić pierw­szy głód. Towarzyszący nam tego dnia zna­jo­my zde­cy­do­wał się na Chicken Soup (10 PLN) i był bar­dzo zado­wo­lo­ny ze swo­je­go wybo­ru. Zupa deli­kat­na w sma­ku, roz­grze­wa­ją­ca. Sami też skosz­to­wa­li­śmy i potwier­dza­my, że war­to się na nią zde­cy­do­wać.

Masala_02

Ja zamó­wi­łem Masala Special Dal (10 PLN) rekla­mo­wa­ną jako spe­cjal­ność sze­fa kuch­ni. Była to zupa krem z socze­wi­cy o przy­jem­nym, choć nie pory­wa­ją­cym sma­ku.

Masala_03

Pani Łasuchowa, jako wiel­ka fan­ka socze­wi­cy, zde­cy­do­wa­ła się na Indian Dal (14 PLN), czy­li zupę z pra­żo­nej socze­wi­cy z dodat­kiem kmi­nu indyj­skie­go i kur­ku­my. Jej zupa była prze­pysz­na, wyra­zi­sta, bar­dzo sycą­ca. Idealna na pierw­szy głód.

Masala_04

Do zupy zamó­wi­li­śmy Tandoori Paratha (12 PLN) – pie­czo­ny na kamie­niu chle­bek indyj­ski z mąki gru­bo­ziar­ni­stej z dodat­kiem indyj­skie­go masła Ghee. Chlebek był rewe­la­cyj­ny, w sma­ku przy­po­mi­nał tro­chę nale­śni­ki. Zdecydowanie przy­padł nam do gustu.

Masala_05

Na przy­staw­kę wybra­li­śmy napraw­dę duży Mix star­ter (40 PLN) z trze­ma sosa­mi – mar­chwio­wym, mię­to­wym i pomi­do­ro­wym. Na tale­rzu zna­la­zły się: Papadam (cie­niut­ki, chru­pią­cy indyj­ski chle­bek zawi­nię­ty w rulo­ni­ki), Vegetable Pakoras (ziem­niak, kala­fior i indyj­ski bia­ły ser zapie­ka­ne w cie­ście besan), Vegetable Samosa (chru­pią­ce pie­roż­ki z nadzie­niem ziem­nia­cza­nym z dodat­kiem grosz­ku i orze­chów ner­kow­ca, przy­pra­wio­ne aro­ma­tycz­na masa­lą) oraz małe kotle­ci­ki praw­do­po­dob­nie z cie­cie­rzy­cy, choć nie mamy pew­no­ści. Przystawki i sosy były bar­dzo w porząd­ku, nie­zbyt ostre, raczej na euro­pej­skie pod­nie­bie­nie. Zjedliśmy je bez więk­sze­go zachwy­tu.

Masala_06

Masala_07

Pani Łasuchowa koniecz­nie chcia­ła spró­bo­wać praw­dzi­we­go Mango Lassi (19 PLN), bo jak do tej pory zna­ła tyl­ko te, któ­re sama robi­ła w domu. To w Masali oka­za­ło się zupeł­nie takie samo jak nasze domo­we, cena wyda­je się wygó­ro­wa­na jak za szklan­kę napo­ju. Ja ze zna­jo­mym raczej mało indyj­sko zde­cy­do­wa­li­śmy się na Colę z dolew­ką (8 PLN na oso­bę).

Masala_08

W koń­cu na sto­le poja­wi­ły się dania głów­ne. Nasz zna­jo­my wybrał Malai Seekh (45 PLN) – soczy­stą kozi­nę w sosie z orze­chów ner­kow­ca z dodat­kiem papry­ki. To była nasza pierw­sza kozi­na i byli­śmy zdzi­wie­ni jej bar­dzo inten­syw­nym czer­wo­nym kolo­rem. Podana była jako nie­wiel­kie rolad­ki z mie­lo­ne­go mię­sa, któ­re roz­pły­wa­ły się w ustach. Sos wyra­zi­ście, choć nie­prze­sad­nie przy­pra­wio­ny. Danie cał­kiem smacz­ne, choć w tej cenie mogło­by zawie­rać jaki­kol­wiek doda­tek.

Masala_09

Ja się zde­cy­do­wa­łem na Lamb Biryani (45 PLN) – aro­ma­tycz­ny ryż Basmati z pie­czo­ny­mi kawał­ka­mi jagnię­ci­ny, poda­wa­ny z sosem jogur­to­wym Rajta i tra­fi­łem naj­le­piej z całe­go towa­rzy­stwa. Nie dość, że jagnię­ci­na była rewe­la­cyj­nie przy­rzą­dzo­na, roz­pły­wa­ją­ca się w ustach, sos lek­ko ostry no i jako jedy­ny posma­ko­wa­łem w masa­li ryżu.

Masala_10

Pani Łasuchowa od wej­ścia wie­dzia­ła, że zamó­wi Chicken Tikka Masala (35 PLN) – gril­lo­wa­ny w pie­cu tan­do­or kur­czak, przy­rzą­dzo­ny w pikant­nym sosie pomi­do­ro­wym z dodat­kiem cebu­li i aro­ma­tycz­nych przy­praw masa­la. Klasyka kuch­ni indyj­skiej, tym razem w bar­dzo mar­nym wyko­na­niu. W zasa­dzie było to naj­mniej smacz­ne danie tego wie­czo­ru, a dla Pani Łasuchowej wręcz nie­zja­dli­we. W nie­wiel­kiej misecz­ce domi­no­wa­ła cebu­la w zastra­sza­ją­cej ilo­ści. Sos sma­ko­wał cebu­lą, kur­czak sma­ko­wał cebu­lą, śla­do­we ilo­ści innych przy­praw były led­wo wyczu­wal­ne. Kilka kawał­ków twar­da­we­go kur­cza­ka w sosie cebu­lo­wym nie jest kuch­nią indyj­ską jaką zna­my i kocha­my.

Masala_11

Za wie­lo­da­nio­wą kola­cję dla trzech osób zapła­ci­li­śmy 246 PLN. Jak na wiel­kość dań, jest to w naszym odczu­ciu cena raczej wygó­ro­wa­na. Co do samej Masali, to mamy bar­dzo mie­sza­ne odczu­cia. Pani Łasuchowa oznaj­mi­ła, że wię­cej tam nie pój­dzie, bo ma więk­sze ocze­ki­wa­nia co do kuch­ni indyj­skiej. Ja byłem nawet zado­wo­lo­ny, choć gdy­bym poprze­stał tyl­ko na daniu głów­nym, to wyszedł­bym głod­ny.

Masala Grill & Bar
ul. Kuźnicza 3, Wrocław
http://masala-grill.com/
http://www.facebook.com/masalawroclaw

8 komentarzy