Sarah

Sarah_01

Koło Sarah prze­cho­dzi­li­śmy wie­lo­krot­nie, daw­niej wpa­da­li­śmy tam nawet na kawę, ale w porze obia­do­wej jakoś nigdy tam nie tra­fi­li­śmy, cze­go po ostat­niej wizy­cie żału­je­my. Sarah ser­wu­je kuch­nię żydow­ską, ale jak sama pod­kre­śla – nie są to dania koszer­ne. Kuchnia w Sarah opie­ra się na świe­żych pro­duk­tach, bez kon­ser­wan­tów i są to dania utrzy­ma­ne w kon­wen­cji żydow­skiej. Wystrój loka­lu daje poczu­cie przy­tul­no­ści – cie­płe kolo­ry, drew­nia­ne sto­ły i szy­deł­ko­we ser­we­ty spra­wia­ją miłe, domo­we wra­że­nie.

Sarah_02

Na począ­tek posta­no­wi­li­śmy się roz­grzać pole­ca­ną przez kel­ner­kę her­ba­tą Sary (9 PLN) z syro­pem imbi­ro­wym, poma­rań­czą, cytry­ną, goź­dzi­ka­mi i cyna­mo­nem. Herbata była bar­dzo aro­ma­tycz­na i fak­tycz­nie nas roz­grza­ła. W ocze­ki­wa­niu na zamó­wio­ne jedze­nie była bar­dzo smacz­nym wstę­pem.

Sarah_03

Sarah_04

Bardzo się ucie­szy­łem, kie­dy zoba­czy­łem w kar­cie, ze Sarah poda­je hum­mus. Jestem wiel­kim fanem hum­mu­su, któ­ry Pani Łasuchowa czę­sto sama robi w domu. Tym razem hum­mus został poda­ny w towa­rzy­stwie pie­czy­wa turec­kie­go, sałat­ki z oliw­ka­mi z suszo­ny­mi pomi­do­ra­mi z sosem vina­igret­te (22 PLN). Sam hum­mus nie był zbyt dobrze dopra­wio­ny, miał posmak czosn­ko­wy, jed­nak w zesta­wie­niu ze świet­nie dopra­wio­ną sałat­ką two­rzył sym­pa­tycz­ny duet. Pieczywo było świe­że i smacz­ne.

Sarah_05

Sarah_06

Pani Łasuchowa tra­dy­cyj­nie wybra­ła barszcz czer­wo­ny, tym razem z Kreplachami (12 PLN), czy­li pie­roż­ka­mi z kapu­stą i grzy­ba­mi. Barszcz był dość łagod­ny w sma­ku, ale świet­nie przy­pra­wio­ne pie­roż­ki doda­ły mu cha­rak­te­ru.

Sarah_07

Na obiad wybrał się z nami zna­jo­my, któ­ry miał ocho­tę na coś nie­ty­po­we­go. Jego wybór padł na duszo­ny gęsi pipek w sosie cur­ry z cebul­ką, poda­ny z kaszą gry­cza­ną i sałat­ką z ogór­ka kiszo­ne­go (25 PLN). Gęsi pipek w Sarah to świet­nie dopra­wio­ne gęsie żołąd­ki (dla odmia­ny na wscho­dzie pod ta nazwą kry­je się fasze­ro­wa­na gęsia szy­ja). Danie zna­jo­me­mu sma­ko­wa­ło, ja po skosz­to­wa­niu też byłem nim zain­try­go­wa­ny, za to Pani Łasuchowa tro­chę krę­ci­ła na nie nosem. Ogórek kiszo­ny poda­ny do tego dania był nie­ste­ty kiep­ski w sma­ku, suge­ru­je­my zmia­nę dostaw­cy.

Sarah_08

Ja zde­cy­do­wa­łem się na czu­lent woło­wy z czer­wo­ną faso­la i jaj­kiem, poda­ny z pie­czy­wem turec­kim oraz ogór­kiem kiszo­nym (27 PLN). Czulent w sma­ku przy­po­mi­nał gulasz i był bar­dzo dobry, mię­so chu­de i mię­ciut­kie świet­nie kom­po­no­wa­ło się z poda­nym jaj­kiem. Niestety ogó­rek, tak jak i u zna­jo­me­go, nie sma­ko­wał zbyt dobrze.

Sarah_09

Najsmaczniejsze danie jak zwy­kle tra­fi­ło się Pani Łasuchowej. Wybrana przez nią Wołowina Braci Barash poda­wa­na z kaszą gry­cza­ną i surów­ką z buracz­ków (27 PLN), mimo że wizu­al­nie nie pre­zen­to­wa­ła się zbyt dobrze, to w sma­ku była prze­pysz­na. Kawałki woło­wi­ny w aksa­mit­nym sosie były ide­al­nie mięk­kie i roz­pły­wa­ły się w ustach.

Sarah_10

Na deser już nie mie­li­śmy siły i miej­sca w brzu­chach. Za obfi­ty, bar­dzo smacz­ny obiad dla trzech osób zapła­ci­li­śmy 140 PLN. Obsługiwała nas bar­dzo sym­pa­tycz­na, zorien­to­wa­na w menu kel­ner­ka, któ­ra chęt­nie odpo­wia­da­ła na nasze pyta­nia na temat ser­wo­wa­nych potraw. Nie jeste­śmy znaw­ca­mi kuch­ni żydow­skiej, jed­nak jedze­nie w Sarah bar­dzo nam sma­ko­wa­ło.

Sarah
ul. Włodkowica 5, Wrocław
http://sarah.wroclaw.pl/
http://www.facebook.com/pages/Restauracja-Sarah/161996577177090

Nikt jeszcze nie skomentował, ale możesz być pierwszy.