Sąsiadka

16Lis
2013

Sąsiadka

⚠ LOKAL ZOSTAŁ ZAMKNIĘTY

sasiadka_01

Bardzo ubo­le­wa­li­śmy, kie­dy w czerw­cu zamknę­ła się restau­ra­cja Pogaduchy na Szwedzkiej. Cudownie urzą­dzo­ne wnę­trze i wyjąt­ko­wo smacz­ne jedze­nie w przy­stęp­nych cenach znik­nę­ło z kuli­nar­nej mapy mia­sta. Tym więk­szy był nasz żal, że z racji miej­sca zamiesz­ka­nia, czę­sto bywa­li­śmy tam ze zna­jo­my­mi. Nadzieja na odzy­ska­nie ulu­bio­ne­go miej­sca poja­wi­ła się wraz z infor­ma­cją, że do loka­lu po Pogaduchach wpro­wa­dza się Sąsiadka. Tuż po otwar­ciu wybra­li­śmy się tam na prze­te­sto­wa­nie menu. Po daw­nej restau­ra­cji pozo­stał cały wystój, z nie­wiel­ki­mi kosme­tycz­ny­mi prze­rób­ka­mi. Zmieniła się za to kar­ta i jak prze­czy­ta­li­śmy – eki­pa loka­lu. Jak się póź­niej oka­za­ło, ta pierw­sza na gor­sze. Na wstę­pie na sto­le wylą­do­wa­ły napo­je – mod­ne ostat­nio Aloha i Wostok (8 PLN).

sasiadka_02

W faj­nej, jed­no­stro­ni­co­wej kar­cie wyczy­ta­łam, że Sąsiadka ma w ofer­cie kil­ka zup. Nabrałam ocho­ty na zupę sezo­no­wą, ale nie­ste­ty nie była dostęp­na. Pozostały mi do wybo­ru: pomi­do­ro­wa, sero­wa, żurek i gula­szo­wa. Wybrałam żurek (7 PLN) i dosta­łam żurek. Raczej robio­ny z gotow­ca, bez fine­zji, ale dość smacz­ny.

sasiadka_03

sasiadka_04

Na dru­gie danie zamó­wi­łam sma­żo­ny ser (10 PLN) z ziem­nia­ka­mi w talar­kach (4 PLN) i to było ogrom­ne roz­cza­ro­wa­nie. Spodziewałam się sma­żo­ne­go sera po cze­sku, a dosta­łam camem­bert w panier­ce (któ­re­go nie zno­szę), wyglą­da­ją­cy na goto­wy pro­dukt kup­ny z sosem przy­po­mi­na­ją­cym wiśnie w jogur­cie. Być może była to żura­wi­na, ale sma­ko­wa­ła jak wiśnie i mia­ła zabie­la­ny kolor. W sma­ku zarów­no ser jak i sos raczej nie­przy­stęp­ne. Nie dałam rady ich zjeść. Talarki były dla mnie jedy­nym jadal­nym pro­duk­tem, choć mogły­by być choć tro­chę przy­pie­czo­ne. Mogłam przed zamó­wie­niem dopy­tać jaki ser poda­ją, ale zało­ży­łam, że w kar­cie było­by spre­cy­zo­wa­ne gdy­by był to camem­bert z żura­wi­ną. Niestety nie było.

sasiadka_05

Pan Łasuch sku­sił się na bur­ge­ra, a dokład­niej Beconburgera (16 PLN) i rów­nież nie był zachwy­co­ny. Co praw­da zjadł całe­go, bo był bar­dzo głod­ny, ale narze­kał że nie jest to bur­ger na pozio­mie Sztrasburgera czy Burger Love. Dodatki bar­dzo stan­dar­do­we – sała­ta, pomi­dor, bekon, keczup, mię­so bez rewe­la­cji.

sasiadka_06

Po takim obie­dzie nadal byli­śmy głod­ni. Mając w pamię­ci rewe­la­cyj­ne dese­ry z Pogaduch, posta­no­wi­li­śmy zary­zy­ko­wac i na stół tra­fi­ły ser­nik (9 PLN) i Banoffe (8 PLN). Sernik bar­dzo zwy­czaj­ny, dość mały kawa­łek, ale o nie­bo lep­szy niż moje danie głów­ne. Banoffe za to rewe­la­cyj­ne, niczym nie ustę­pu­ją­ce temu z Pogaduch, jak dla nas było to naj­lep­sze danie z całe­go nasze­go zamó­wie­nia.

sasiadka_08

sasiadka_07

Do dese­ru wzie­li­śmy też kawę Latte mac­chia­to (8 PLN).

sasiadka_09

Wizyta u Sąsiadki kosz­to­wa­ła nas 78 PLN. Raczej na obiad tam nie wró­ci­my, bo bar­dziej przy­po­mi­na osie­dlo­wą jadło­daj­nię bez polo­tu, niż restau­ra­cję z praw­dzi­we­go zda­rze­nia. Być może doko­na­li­śmy kiep­skie­go wybo­ru dań, ale to, co nam poda­no było nie­ste­ty na bar­dzo niskim pozio­mie. Za to do Sąsiadki jako kawiar­ni z chę­cią będzie­my wpa­dać – kawa i cia­sta są tam dobre i oby nie sto­czy­ły się do pozio­mu dań głów­nych. Z wiel­kim żalem pisa­łam powyż­sze sło­wa, bo kibi­co­wa­łam i kibi­cu­ję następ­cy Pogaduch i jest mi przy­kro, że wyszło tak sła­bo. Patrząc jaki los spo­tkał Pogaduchy, nie widze przed Sąsiadką świe­tla­nej przy­szło­ści.

Sąsiadka
ul. Szwedzka 17D, Wrocław
http://sasiadka.wroclaw.pl/
http://www.facebook.com/SasiadkaCafe

15 komentarzy