Tutti Santi

6U9C8247-2

Ciekawy zbieg oko­licz­no­ści spra­wił, że wasza Samozwańcza Specjalistka od Kuchni Dalekiego Wschodu zawi­ta­ła na… połu­dnie. Leżące w połu­dnio­wej czę­ści Szwajcarii Lugano przy­wi­ta­ło nas wio­sen­ną aurą i wło­skim kli­ma­tem zarów­no w języ­ku, jak i w kuch­ni. Kilkudniowy pobyt wystar­czył, aby zako­chać się w tra­dy­cyj­nej, cie­niut­kiej i chru­pią­cej piz­zy, któ­rą moż­na było dostać w prak­tycz­nie każ­dej restau­ra­cji.

Po powro­cie do dużo mniej wio­sen­ne­go Wrocławia posta­no­wi­ły­śmy z Panią Łasuchową spraw­dzić, czy w Polsce uda nam się dostać coś zbli­żo­ne­go do tam­tych sma­ków. Nasz wybór padł na restau­ra­cję Tutti Santi. Jest to sieć piz­ze­rii fir­mo­wa­na nazwi­skiem Valerio Valle (według reklam – Mistrza Włoch w robie­niu piz­zy). Czy mistrz uży­czył piz­ze­rii coś oprócz swo­je­go nazwi­ska? Postanowiłyśmy się prze­ko­nać.

Pizzeria ulo­ko­wa­na jest w pobli­żu CH Borek, w nie­wiel­kim cegla­nym budyn­ku na par­kin­gu. Na pierw­szy rzut oka loka­li­za­cja nie­zbyt zachę­ca­ją­ca, ale par­te­ro­wy, cegla­ny budy­ne­czek wyglą­da zaska­ku­ją­co przy­tul­nie i sym­pa­tycz­nie. W środ­ku jest rów­nie dobrze – restau­ra­cja skła­da się z dwóch sal – po pra­wej znaj­du­je się pomiesz­cze­nie, w któ­rym jest tak­że czę­ścio­wo otwar­ta kuch­nia i wiel­ki cera­micz­ny piec, nato­miast po lewej znaj­dzie­my więk­szą ilość sto­li­ków. Wystrój wnę­trza jest cie­pły i przy­tul­ny. Ceglane ścia­ny kon­tra­stu­ją z bia­łym ume­blo­wa­niem i „domo­wy­mi” akcen­ta­mi taki­mi jak firan­ki lamp­ki z aba­żu­ra­mi czy komo­dy. Z gło­śni­ków lecą wło­sie kla­sy­ki, w powie­trzu uno­szą się sma­ko­wi­te zapa­chy. Pierwsze wra­że­nie jest bar­dzo dobre.

6U9C8241-2

6U9C8237-2

6U9C8238-2

Odrobinę roz­cza­ro­wu­je menu – nie zawar­to­ścią, ale samą for­mą. Składana kar­ta i kil­ka ulo­tek z pro­mo­cja­mi na sto­li­ku przy­po­mi­na­ją, że jeste­śmy w sie­ciów­ce. No cóż, waż­niej­sza jest zawar­tość. Do wybo­ru mamy oko­ło 30 róż­nych kom­bi­na­cji piz­zy, lasa­gne, kil­ka sała­tek i dwa samot­ne dese­ry. Do tego oczy­wi­ście napo­je i krót­ką kar­tę win. Ceny piz­zy waha­ją się od 17 PLN za Margheritę do 31 PLN za bar­dziej wyszu­ka­ne pro­po­zy­cje. Kombinacje są bar­dzo cie­ka­we i pod­ję­cie decy­zji zaję­ło nam dobrą chwi­lę. Co cie­ka­we, ist­nie­je moż­li­wość zamó­wie­nia… ćwiart­ki piz­zy! Jest to fan­ta­stycz­na pro­po­zy­cja dla dzie­ci i osób, któ­re nie dadzą rady zjeść cał­kiem spo­re­go plac­ka, a tak­że dla tych, któ­rzy lubią eks­pe­ry­men­to­wać. Wielki plus.

6U9C8213-2

6U9C8226-2

Ostatecznie zde­cy­do­wa­ły­śmy się na dwie piz­ze: Pani Łasuchowa wybra­ła piz­zę Rucolę (wło­ski sos pomi­do­ro­wy, moz­za­rel­la wło­ska, wło­ska szyn­ka cru­do di Parma, ruco­la, pie­czar­ki), ja wie­dzio­na cie­ka­wo­ścią zde­cy­do­wa­łam się na San Giovanni (moz­za­rel­la wło­ska, pasta tru­flo­wa, szyn­ka Prosciutto Cotto, pie­czar­ki, ruko­la, ser Pecorino). Do tego dobra­ły­śmy dwie her­ba­ty. Kelner przy­jął od nas zamó­wie­nie i bez pro­ble­mu zgo­dził się na poda­nie piz­zy pół-na-pół, tak aby­śmy nie musia­ły zamie­niać się tale­rza­mi.

6U9C8208-2

Herbaty poja­wi­ły się na sto­li­ku nie­mal natych­miast – były to stan­dar­do­we i smacz­ne her­bat­ki mar­ki Dilmach w kub­kach. Na piz­zę nie cze­ka­li­śmy dłu­go. Na naszym sto­li­ku poja­wi­ły się dwa spo­re i pach­ną­ce dania pokry­te war­stwą zie­lo­nej ruko­li. Zabrałyśmy się do pała­szo­wa­nia i… to było to! Pizza pie­czo­na w pie­cu ma zupeł­nie inną kon­sy­sten­cję niż ta z pie­kar­ni­ka. Jest nie­co wysu­szo­na, bar­dziej chru­pią­ca, z ape­tycz­ny­mi plam­ka­mi „węgiel­ków”. Mimo że cia­sto jest cie­niut­kie, zacho­wu­je sztyw­ność (no może oprócz naj­cień­sze­go środ­ka) i da się je spo­koj­nie jeść ręka­mi. Ciasto w Tutti Santi ma dodat­ko­wo swój cha­rak­te­ry­stycz­ny posmak, któ­re­go wcze­śniej nie spo­tka­łam, ale bar­dzo przy­padł mi do gustu.

6U9C8222-2

A jeśli cho­dzi o dodat­ki, każ­da z nas orze­kła, że to jej piz­za jest naj­lep­sza. Ja zachwy­ci­łam się deli­kat­nym, nie­po­wta­rzal­nym aro­ma­tem tru­fli i gorz­ka­we­go sera Pecorino. Pani Łasuchowa nato­miast stwier­dzi­ła, że nic nie zastą­pi praw­dzi­wej par­meń­skiej pro­sciut­to. Gruba war­stwa świe­żej ruko­li zadzia­ła­ła jak sałat­ka, a poda­ne do piz­zy oli­wy (kla­sycz­na i ostra) tyl­ko uzu­peł­ni­ły smak piz­zy.

W ramach dese­ru sku­si­ły­śmy się na jedy­ne pozy­cje w kar­cie: crème bru­lee i pan­nę cot­tę. Skąd fran­cu­ski deser we wło­skiej restau­ra­cji? Zapewne się przy­błą­kał, ale był tak smacz­ny, że pozwo­lo­no mu zostać. Panna Cotta mia­ła przy­jem­ną, zwar­tą struk­tu­rę, sło­dycz kre­mu dobrze kon­tra­sto­wa­ła z kwa­sko­wą pole­wą mali­no­wą. Creme Brulee satys­fak­cjo­nu­ją­co „chrup­nę­ło” przy prze­ła­my­wa­niu gór­nej war­stwy kar­me­lu, a sam krem był smacz­ny i dopra­wio­ny solid­ną ilo­ścią wani­lii. Nic odkryw­cze­go, ale w tym przy­pad­ku w kla­sy­ce tkwi siła.

6U9C8233-2

6U9C8231-2

Za sytą kola­cję z dese­ra­mi i her­ba­tą dla dwóch osób zapła­ci­ły­śmy łącz­nie 90 PLN. Trzeba jed­nak zazna­czyć, że wybra­ły­śmy jed­ne z „bogat­szych” pozy­cji w menu i jeśli ktoś dba o port­fel tak­że znaj­dzie coś tań­sze­go. Ogólnie Tutti Santi pole­ca­my za smacz­ną i bar­dzo wło­ską piz­zę w przy­jem­nym, kli­ma­tycz­nym wnę­trzu. Zawodzą jed­nie deta­le, któ­re nie prze­szka­dza­ją cie­szyć się miłą atmos­fe­rą i świet­ny­mi sma­ka­mi.

Tutti Santi
al. Hallera 52, Wrocław
http://tuttisanti.pl/
http://www.facebook.com/TuttiSantiPolska

Nikt jeszcze nie skomentował, ale możesz być pierwszy.