Wines & Olives

01Sie
2013

Wines & Olives

Wines_01

Ciepły sobot­ni wie­czór spo­wo­do­wał, że tym razem mie­li­śmy ocho­tę na kuch­nię śród­ziem­no­mor­ską. Udaliśmy się więc do otwar­tej kil­ka tygo­dni temu grec­kiej restau­ra­cji Wines & Olives. Obsługa loka­lu była bar­dzo miła i spraw­na. Kelner wyja­śnił nam, że prze­szedł rów­nież kurs som­me­lier­ski, więc pro­fe­sjo­nal­nie dora­dził mi jakie wino wybrać. Krótko po zło­że­niu zamó­wie­nia otrzy­ma­li­śmy do posma­ko­wa­nia chru­pią­ce grzan­ki z oli­wą i oliw­ka­mi.

Wines_02

Pani Łasuchowa zamó­wi­ła na przy­staw­kę wędzo­ną zupę ziem­nia­cza­ną z zio­ła­mi (15 PLN). Zupa zosta­ła ład­nie poda­na z grzan­ka­mi oraz kawał­ka­mi beko­nu. Porcja była duża, smacz­na i przy­jem­nie kre­mo­wa.

Wines_03

Pana Łasucha sku­si­ła nato­miast nazwa przy­staw­ki „Smakołyk z fety i kopru”. W kar­cie wyja­śnio­no, że jest to aro­ma­tycz­ny dip z grec­kie­go sera feta i świe­że­go kopru z kar­me­li­zo­wa­ny­mi orze­cha­mi (18 PLN). Niestety otrzy­mał jedy­nie mały tale­rzyk z dipem i nie­wi­dzial­ny­mi orze­cha­mi, w trak­cie naszej dys­ku­sji nad daniem poja­wi­ła się teo­ria, że być może orze­chy były zmie­lo­ne do środ­ka, jed­nak Pan Łasuch nie potra­fił ich wyczuć w sma­ku. W zesta­wie z dipem nie było też żad­nych warzyw czy pie­czy­wa, któ­re moż­na by było w nim zamo­czyć, mie­li­śmy więc wra­że­nie, że danie jest nie­kom­plet­ne, zwłasz­cza mając na uwa­dze jego wyso­ką cenę. Pierwszy raz tego wie­czo­ru Pan Łasuch poczuł się roz­cza­ro­wa­ny, a to dopie­ro począ­tek kola­cji.

Wines_04

Ja, z uwa­gi na swo­ją sła­bość do wszyst­kie­go co słod­kie, zde­cy­do­wa­łem się na przy­staw­kę o nazwie Kaltsounia (15 PLN). Pod tą tajem­ni­czą nazwą kry­ły się sma­żo­ne kre­teń­skie plac­ki z serem feta i zio­ła­mi śród­ziem­no­mor­ski­mi w mio­do­wej pole­wie, któ­re były wyśmie­ni­te, dzię­ki cze­mu byłem bar­dzo zado­wo­lo­ny ze swo­je­go wybo­ru.

Wines_05

Daniem głów­nym Pani Łasuchowej był „Its” pilaf czy­li danie z ryżu z mie­szan­ką mięs oraz orzesz­ka­mi pinii i rodzyn­ka­mi, goto­wa­ne na maśle (28 PLN). Danie było nawet dobre, ale nie wyglą­da­ło naj­le­piej, dla­te­go ci wszy­scy, któ­rzy oprócz sma­ku doce­nia­ją też pięk­no potraw, mogą być nie­co zawie­dze­ni. W kar­cie zachwa­la­no, że to danie przy­wo­łu­je wszyst­kie aro­ma­ty Bliskiego Wschodu, z żalem stwier­dza­my, że jed­nak nie.

Wines_06

Ja z kolei zde­cy­do­wa­łem się na danie o bar­dzo trud­nej nazwie, któ­rą mimo pomo­cy kel­ne­ra mia­łem pro­ble­my popraw­nie wymó­wić. Danie to nazy­wa­ło się Soutzoukakia i były to tra­dy­cyj­ne gril­lo­wa­ne kotle­ci­ki z mię­sa jagnię­co-woło­we­go (26 PLN). Pozytywnie zasko­czy­łem się, kie­dy oprócz kotle­ci­ków otrzy­ma­łem pie­czo­ne ziem­niacz­ki, pla­cusz­ki i gril­lo­wa­ną cuki­nię. Moje zdzi­wie­nie spo­wo­do­wa­ne było tym, że w kar­cie nie zna­la­złem infor­ma­cji o tych wszyst­kich dodat­kach. Danie było bar­dzo smacz­ne i syte.

Wines_07

Pan Łasuch chciał spró­bo­wać souvla­ków, o któ­rych sły­szał wie­le dobre­go od grec­kich zna­jo­mych, zamó­wił więc potra­wę o nazwie Giaourtlou, czy­li wie­przo­we souvla­ki po wiej­sku, poda­wa­ne z sosem ze świe­żych pomi­do­rów, zwień­czo­ne jogur­tem grec­kim (38 PLN). W tym miej­scu kolej­ny raz się roz­cza­ro­wał, gdyż do mię­sa otrzy­mał jedy­nie kil­ka kawał­ków cuki­nii i dwa cien­kie pla­cusz­ki, w związ­ku z czym z zazdro­ścią spo­glą­dał na mój wypeł­nio­ny po brze­gi talerz. Jego por­cja choć smacz­na, była napraw­dę mała i nie miał on szans się nią najeść. Humor Pana Łasucha tro­chę popra­wił się dopie­ro kie­dy podzie­li­łem się z nim jed­nym kotle­ci­kiem i ziem­nia­kiem. Niestety do dziś na wspo­mnie­nie naszej wizy­ty w Wines & Olives Pan Łasuch zaczy­na się dener­wo­wać i nadal twier­dzi, że został oszu­ka­ny, gdyż wiel­kość jego dania była zupeł­nie nie­ade­kwat­na do ceny, któ­rą za nie zapła­cił.

Wines_08

Do picia zamó­wi­li­śmy: ja wspo­mnia­ne już wcze­śniej wino (150 ml za 18 PLN), Pan Łasuch wodę Souroti (200 ml za 4 PLN), a Pani Łasuchowa bar­dzo smacz­ną grec­ką her­ba­tę zio­ło­wą Tuvunu na zim­no (500 ml za 10 PLN).

Wines_09

Na koniec kil­ka słów chciał­bym poświę­cić wystro­jo­wi restau­ra­cji. Białe ścia­ny, pro­ste sto­li­ki i duża prze­strzeń two­rzą przy­jem­ny nastrój. Dużo dobre­go dla nie­po­wta­rzal­ne­go kli­ma­tu robi też drze­wo oliw­ne umiej­sco­wio­ne w samym środ­ku sali. Im wię­cej sto­li­ków było zaj­mo­wa­nych, a po restau­ra­cji roz­no­sił się gwar roz­mów, atmos­fe­ra sta­wa­ła się coraz przy­jem­niej­sza. Moim zda­niem lokal ten jest ide­al­ny nie tyl­ko na kola­cje w gro­nie przy­ja­ciół, ale tak­że na spo­tka­nia biz­ne­so­we, gdy chce się wywrzeć dobre wra­że­nie na swo­ich gościach.

Wines_10

Wines_11

Za trzy przy­staw­ki, trzy dania głów­ne, kie­li­szek wina, wodę i her­ba­tę zapła­ci­li­śmy 172 PLN. Nasze zda­nia co do Wines & Olives są bar­dzo podzie­lo­ne. Ja jestem zado­wo­lo­ny z dań, któ­re zamó­wi­łem. Zarówno ich smak, jak i wiel­kość bar­dzo mi odpo­wia­da­ła i chęt­nie jesz­cze nie raz wró­cę do tej restau­ra­cji żeby spró­bo­wać innych pozy­cji z kar­ty. Z kolei Państwo Łasuchowie powie­dzie­li, że ich noga wię­cej tam nie sta­nie. W ich opi­nii ta restau­ra­cja to prze­rost for­my nad tre­ścią, a dania tam ser­wo­wa­ne są zale­d­wie popraw­ne i abso­lut­nie nie war­te swo­jej ceny.

Wines & Olives
Pl. Wolności 7, Wrocław
http://www.winesandolives.pl/
http://www.facebook.com/WinesAndOlives

2 komentarze